Monday, June 29, 2026

List otwarty do ogranizatorów Brevetu przez życie na 100000000km

 Wielmożni Państwo Kamilu i Patrycjo,


Drogi Architekcie, Pierwsza Damo Grevetów, Heroldowie Miłości, Chorążowie Peletonu Wieczności, Mistrzowie Gravelowej Wstęgi, co asfalt wygładza sam z bojaźni przed Waszymi oponami, wityrna audax-polandowa BREVETY.pl przyniosła wieść od mnie o Waszych wezwaniu na Brevet Przez Życie — niby gołąb to tylko elektroniczny, aczkolwiek przyniósł radosną nowinę o wydarzeniu tak monumentalnym, że kronikarze już ostrzą gęsie pióra, a dzwony w kościołach same stroją się na ton triumfalny a smartfonowe baterie gromadzą elektrony aby w ów zacny lipcowy wieczór pracować ciężej niż randonneur na 600‑ce.


Niestety, los — ten psotny mechanik rzeczywistości w perfidnym porozumieniu z zegarmnistrzem światła postanowili w tym czasie wysłać mnie na rodzinny urlop poza granice królestwa polskiego. W kałuży łez stoiwszy, powiadam przeto na starcie 25 lipca nie stanę, choć serce moje będzie kręcić z Wami kadencję miłości, a duch mój będzie Wam dopingował niczym kibic z bidonem izotonika na podjeździe i wspierał niczym zgagę-generujący wskrzeszacz Jezusa o nazwie 226ERS ENERGY SHOT.

Lecz nie lękajcie się! Gdy tylko powrócę z tej zagranicznej wyprawy, a kalendarz ukaże dni 31 lipca, 1 sierpnia i 2 sierpnia Roku Pańskiego 2026 — wtedy to, niczym wierny giermek peletonu, oferuję stawić się gotów Was wziąć na koło. Jeśli Wasz Brevet Życia przewiduje dalsze etapy, epilogi, rozdziały poboczne, kontrolne punkty małżeńskiej codzienności — jadę z Wami!

Niech Wasza wspólna trasa będzie długa jak serpentyny w bieszczadzkim Słonnem, gładka jak świeżo wyprasowana lycra i radosna jak pierwszy łyk zimnej coli na PK‑cie po 300 km.



Z braterskim ukłonem i kolarskim pozdrowieniem,
Dominik z rodu Długodystansowych
Herbu: Merdająca Sakwa Do Sztycy

Monday, January 12, 2026

Kult szutru i baranka

Błotny Fantom zrodził to słowo na witrynie Audax Poland. Wieszcze nasi ostrzyli pióra by utrwalić rację najmojszą - dziś wiemy, że słowo stało się ciałem, a opowieść o „Greviecie po jajkach” przeżarła się przez moją racjonalną powłokę niczym kwas deszczu krakowskiego przez ramę Wigry 3, lub przynajmniej przez tą małą srubkę od mocowania alumuniowego błotnika (niechaj ją najczarniejsze moce piekła mechaników rowerowych pochłoną). Stąd mam Ci ja świadomość, miej i Ty: klamka zapadła. 


Architekt nie tyle nas przekonał, co rzucił na Ciebie i mnie urok szerokiej, niskiej kierownicy i wysokiego tętna. Twoja dusza już tam jest – gdzieś między błotnistym duktem pod Krakowem a majaczeniem o 100-kilometrowej chwale wypluwanym przez Twoje zagryzione zęby, lub zapchane błotem zębatki.

Symptomy: Wertowanie internetów w poszukiwaniu gravela 
Diagnoza: Graveoloza Złośliwa 

Oto jedyna droga, która pozostała Tobie bracie breveciarzu i siostro brevetowiczko po lekturze tych czarnoksięskich zapisków: Poddanie się przeznaczeniu. Nie lekaj się! Wyjdź z domu, najlepiej w nocy, prowadzony instynktem łowcy-punktów-kontrolnych. Twoim celem jest maszyna, która nie boi się kamieni, a której nazwa brzmi jak chrupanie szutrowych kości pod oponą.

Architektoniczna klątwa: Zostaliśmy zmanipulowani przez mistrza formy i funkcji. Skoro Architekt narysował tę trasę w mojej wyobraźni, to i Ty musisz teraz wytatuować sobie GPX trasy na swojej duszy. Każda inna decyzja byłaby estetycznym samobójstwem.

Ostatnie wyjście: Zdobywasz / kupujesz / budujesz / wskrzeszasz rupieć z OLX za 800 zł ze zmarłych. Nie dlatego, że go potrzebujesz (potrzeba to pojęcie dla ludzi bez fantazji). Łakniesz go, bo „Grevet po jajkach” to nie jest wycieczka – to pielgrzymka, a Ty właśnie zostałeś mianowany neofitą. 

Nowa Rzeczywistość: Na nic wymówki. Twoja głowa już jest na lini startu. Szukaj przełożeń, które pozwolą Ci podjechać pod te wszystkie małopolskie golgoty, udomowione jako "zmarszczki". Architekt tylko dał iskrę na ORLEN z oddali, a 11 kwietnia 2026 roku Aleksandrowice zweryfikują, czy jesteś z betonu, czy z dykty - spłoniesz, czy odpalisz. Nie ma już odwrotu. Już dzisiaj w oczach mam blask, którego nie widać jak noszę fotochromowe okulary, ale wiedz że tam jest. W ustach świst sapania, w tętnie połowa pełnego koła, a w portfelu bolesna pustka, którą wypełni jedynie zapach świeżej opony i potu na mecie. Błotny fantom daje znak nawet gorącego lata, a ten grevet już w kwietniu: https://brevety.pl/brevet/156 -> Zapisz się!